piątek, 17 czerwca 2016

nowe przyjaźnie

Wróciłam właśnie ze spaceru, solidnie podlana przez deszcz i razem z moim nowym przyjacielem życzę Wam miłego weekendu. Przyjaciel poleca taki zgodny z ideą slow life: zwolnijcie... i obserwujcie przyrodę. Jest co obserwować (nawet w deszczu).

 



Tymczasem przyjaciel winniczek został przeze mnie uprowadzony i przesiedlony delikatnie do mojego ogrodu, gdzie będzie ratował moje rośliny przed atakiem niezwykle żarłocznych ślimaków nagich, zjadając ich jaja. W tym samym celu "hoduję" też od zeszłego roku niezwykłej urody ropuchę, ale ona wprowadziła się sama. :)

2 komentarze :

Izabella Izabella pisze...

Te ślimaki nagie to wielki kłopot. Przez dwa lata pustoszyły mój ogródek. Nie chcę tego głośno mówić, ale w tym roku jest nieźle, czego i Pani życzę.
Izabella, babcia Stasia

pracownia kasi pisze...

U mnie nie ma tragedii, bo systematycznie zbieram i wynoszę niechcianych gości, więc to raczej prewencja, ale dziękuję Pani Izo :)