piątek, 1 lipca 2016

Hello lipiec!

Lipiec. A jak lipiec to kwitnące lipy! Cały poranek spędziłam z głową wśród gałęzi drzewa uważanego kiedyś za magiczne, symbolizującego szczęście, pokój i długowieczność. Towarzyszył mi tam upojny, słodki zapach i ze 20 milionów pszczół, także zainteresowanych kwiatami. Tyle udało mi się zebrać zanim skończyła się herbata :)


A teraz czas na dwudniowe przetwórstwo surowca. Jak już nazbieracie kwiatków, to reszta w zasadzie robi się sama. Będzie z tego aromatyczny, rozgrzewający syrop, dodatek do zimowej herbaty: moje zeszłoroczne odkrycie. (przepis znajdziecie w komentarzu poniżej). Fantastycznie wzmacnia odporność i pomaga przy ewentualnym przeziębieniu. Dodatkowo to mój faworyt pod względem smakowym. Naprawdę polecam Wam spróbować. Jest tyle fantastycznych ziół dostępnych całkowicie za darmo, wystarczy po nie sięgnąć. Ja co roku dodaję do swojego zestawu coś nowego. Obstawiona słoiczkami nie pamiętam już co to grypa i inne świństwa (2 sezony zimowe wolne od tego! JEEJ!), choć  w przedszkolu co i rusz jakaś zaraza panuje... Naprawdę można żyć zdrowiej i czerpać siłę płynącą z natury. Ja wkręcam się coraz bardziej :) 

Na koniec moje zbiory pozują w całkiem nowej misie z czarnej gliny:


Dobrego weekendu. Może poszukacie lipy? :)

11 komentarzy :

Joanka-Z pisze...

O! jutro lecę na zbiory! <3 W zeszłym roku się za późno obudziłam i dopiero wtedy była lipa! ;)

pracownia kasi pisze...

Leć, leć @Joankka-Z. Już niektóre przekwitają u mnie! Miłego zbierania :)

Alicja pisze...

Ufff...a to się napodziwiałam. Dobrnęłam na Twoim blogu do roku 2014 i jeszcze tyle do oglądania.Piękne rzeczy robisz.Będę zaglądać częściej :-). Moja przygoda z gliną dopiero trwa kilka miesięcy.Pozdrawiam i zapraszam do mnie :-).

pracownia kasi pisze...

Dziękuję Ci Alicja! ♥ Rozgość się, zapraszam! :)

Karolina Branc pisze...

A przepis na syrop bedzie? Jestem jak najbardziej zainteresowana i zaciekawiona:)

Karolina Branc pisze...

A przepis na syrop bedzie? Jestem jak najbardziej zainteresowana i zaciekawiona:)

pracownia kasi pisze...

+Karolina Branc > zastosowałam taki przepis:
100-150 g kwiatów bez przylistków (ten listeczek jasnozielony, co go jeszcze widać na zdjęciach to usuwasz). Zalewasz to zagotowanym syropem przygotowanym : 1 litr wody + 1 kg cukru (taka jest zasada, ja zawsze daję trochę mniej) + sok z 1 cytryny. Mieszasz i wlewasz do dużego słoja / słojów i odstawiasz na 2 dni. Codziennie dobrze to przemieszać. Później odcedzasz przez siteczko (można jeszcze przez gazę). Ja doprowadzam do wrzenia, przelewam gorące do wyparzonych w piekarniku słoików i od razu obracam do góry dnem. Już później nie pasteryzuję i zawsze rok mi trzyma ( więcej nie wiem, bo wypijamy :) Powodzenia, spiesz się ze zbiorem, bo już się (przynajmniej u nas) powoli obsypują.
Pozdrawiam :)

Karolina Branc pisze...

Pieknie. Bardzo dziekuje za przepis. Jutro lece zbierac. Juz czuje jak pysznie pachnie.

pracownia kasi pisze...

Przyjemnej pracy Karolina :)Tylko nie płucz kwiatów, bo zapomniałam dodać.:)

Karolina Branc pisze...

dzięki.. właśnie zastanawiałam się czy je płukać :)
Dziś z rana miałam prawdziwą aromaterapię z muzykoterapią :) czuje, że będzie pysznie :) syrop pijecie na łyżeczce? czy dodajecie do herbaty?

pracownia kasi pisze...

Dodawałam do herbaty, mega pyszne :) Na łyżeczce pijemy syrop z kwiatów i z owoców czarnego bzu (owocki jakoś w sierpniu, pod koniec, też polecam :))