piątek, 10 czerwca 2016

celebruję drobiażdżki ♥

Ogromną radość czerpię z naprawdę malutkich rzeczy. Mój warzywnik chłonę wszystkimi zmysłami. Słucham pszczół, macam i wącham zioła, i cieszę oczy widokiem rosnących roślin... a teraz właśnie zaczęły owocować poziomki :)


W zbieraniu pomagał syn. Zaczął się też angażować w dokumentację fotograficzną do bloga dodając swoje pomysły: "Mamo zróbmy sobie jedno takie, że są nasze wspólne stópki". No to mamy:


Udanego weekendu dla Was. Niech "malutkie" rzeczy sprawiają Wam radość, bo:

"Małe rzeczy? 
Małe chwile?
One nie są małe."
Jon Kabat-Zinn 

czwartek, 9 czerwca 2016

na tort z piekarnika Buby


Jedni pieką torty, inni patery pod nie. Ta powstała na zamówienie twórczyni słodkości Buby. Miała jakieś 28 cm średnicy, o ile pamiętam... I nóżkę.

środa, 8 czerwca 2016

peace & love


Tycie miseczki turkusowe, ulepione z białej gliny, średnica: 9,5 cm.

wtorek, 7 czerwca 2016

biały anioł


Kolejny anioł wyfrunął z pracowni i poszybował aż do Kanady. W drewnianym pudełeczku z ceramicznym serduszkiem na wieczku będzie wręczony jako pamiątka Chrztu.


Wysokość aniołka to 13 cm.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

chabrowe pole

Znowu będzie na niebiesko . W miniony weekend buszowaliśmy z zbożu, które ku mojej wielkiej radości zostało kompletnie zdominowane przez chabry (nawet nie śmiem nazwać ich chwastami, choć właściciel pola ma zapewne na ten temat odmienne zdanie).




Do domu wrócił z nami bukiet:




A niektóre z chabrów przyczyniły się do stworzenia chabrowej misy:




i dalszy etap pracy:




Na efekt końcowy trzeba będzie chwilkę zaczekać, ale pogoda sprzyja schnięciu gliny.
Dobrego tygodnia!

piątek, 3 czerwca 2016

big blue


Jestem Wam ogromnie wdzięczna za to, że tak dużo zamawiacie w moich ulubionych tonacjach.

czwartek, 2 czerwca 2016

przed i po

Dzisiejszy post jest specjalnie dla osób ciekawych technologii ceramicznej, bo wiem że ona zawsze zadziwia. Mnie wciąż fascynuje, więc jeśli ktoś nie miał z nią nigdy styczności to popatrzcie na zdjęcia. Tak wyglądają poszkliwione i wysuszone prace, zapakowane do pieca:


Dwie doby później, po podgrzaniu do 1060 stopni i po powolnym wystudzeniu prace wyglądają już zupełnie inaczej:


Szkliwo nabrało blasku i zmieniło kolory. Pojawiły się niewidoczne wcześniej wzory. Można rozpakowywać piec :)