czwartek, 8 czerwca 2017

uzupełniam zapasy


Zima 4 lata temu była totalnie paskudna. Syn rozpoczął przedszkole i wraz z nim w domu zapanowały nieustanne choroby wykańczające jego i przenoszące się na resztę rodziny. W tym właśnie czasie zainteresowałam się tematem podnoszenia odporności, a mając wokół czyste ekologicznie zioła głupotą byłoby z nich nie czerpać. Absolutnym hitem okazał się czarny bez (kwiaty zazwyczaj w maju i owoce w sierpniu/wrześniu). Kiedyś już o tym pisałam specjalnego posta, zaś teraz znowu informuję i zachęcam informacją z pierwszej ręki. TO JUŻ! Zakwitły (wreszcie!) wyczekiwane, odurzająco pachnące kwiaty. Pora uzupełnić spiżarnię wymiecioną do cna. Emilka kończy bowiem właśnie swój pierwszy przedszkolny rok, podczas którego faszerowałam ją syropem codziennie. Możemy pochwalić się przebyciem jednej jedynej niewielkiej infekcji. Uważam to za duży sukces. :)

8 komentarzy :

Alicja pisze...

Ja też już wypatrywałam kwiatów czarnego bzu.robiłam syrop i nalewkę. Pozdrawiam :-).

Karolina Branc pisze...

Czy kwiaty można dodać do gorącego wywaru? Źle spojrzałam w przepis i nie wiem co teraz..

pracownia kasi pisze...

Nie jestem ekspertem w odstępstwach od przepisu, ale przypuszczam że tragedii nie będzie. :)

pracownia kasi pisze...

Nie jestem ekspertem w odstępstwach od przepisu, ale przypuszczam że tragedii nie będzie. :)

Karolina Branc pisze...

Dziękuję, trochę mnie przestraszył fakt, że ta roślina na surowo jest toksyczna i nie byłam pewna, czy sposób przygotowania przeze mnie jest odpowiedni. Mogę tylko powiedzieć, że czegoś tak pysznego jeszcze nie piłam.

pracownia kasi pisze...

Bardzo się cieszę Karolina :) Zatem już niedługo dam znać kiedy będzie można zebrać owoce czarnego bzu. Bądź czujna około sierpnia. :) Toksyczność nie dotyczy kwiatów, a i owoce są trujące tylko na surowo, ale w obu przepisach następuje później obróbka termiczna. :) Fajnie, że spróbowałaś. Na pewno wyjdzie Ci nie tylko na "smacznie", ale też na zdrowie. :)
aaaa, jeśli masz jeszcze gdzieś te kwiaty to możesz je posuszyć (ale nie na słońcu, bo tracą właściwości)i potem dodawać sobie w zimie do herbaty. Jeśli pasuje Ci ten smak to będzie super. A także polecam teraz zrobić sobie z tym kwiatami naleśniki. Są świetne :).

Karolina Branc pisze...

Nie ukrywam, że na zdrowiu najbardziej mi zależy :) a kwiatki już zebrałam do ususzenia.. będzie do ''herbaty z zielin''. Dziękuję za przepis :) i za wrażenia artystyczne, którymi obdarzasz świat w swoich zdjęciach, za to piękne rękodzieło, które wychodzi spod Twojej ręki. Ściskam serdecznie

pracownia kasi pisze...

Oj dziękuję Karolina :) Strasznie mi miło!
♥♥♥