niedziela, 23 listopada 2014

domki :)

Gdy mój do granic możliwości napięty dzień pozwoli, lubię zaglądać w blogi i facebookowe profile innych ceramików. Dwie z osób, które lubię odwiedzać w ich wirtualnym świecie tworzą ceramiczne domy. Jednak bardzo różne! Misiura lepi domostwa, które niosą ze sobą pozytywne myśli, cytaty, arifmacje, zaś SHE wymyśliła "podróżujące nieruchomości", wyjazdowe chatki, które jeżdżą po całym świecie. Bardzo mi się ten pomysł spodobał, nie mógł mi się też nie skojarzyć z motywem krasnala z Amelii, który jednym z moich ulubionych filmów. Zabukowałam zatem jednemu z domów SHE podróż do nas.

Przyjechał! 
Pomysł polega na tym, by domek ustawić w zastanej scenerii, sfotografować (zdjęcie wysłać do autorki) i domek pozostawić. Niech stoi :). "Mój" zacumował na chwilę nad jeziorem:


Obawiałam się jednak, że wiatry strącą go w czeluście wody i nawet koło ratunkowe mu nie pomoże ;). Przeniosłam go ostatecznie w inne miejsce ( choć równie malownicze i z dużym ogrodem!)


Nad przepaść! Rezydował tam ze 2 tygodnie (odwiedzałam go, to wiem). Dalsze jego losy są mi już nieznane, bo odnalazła go inna osoba i wyruszył z nią w dalszą drogę ( co mieści się wzałożeniach tego projektu.)
 Fajnie było uczestniczyć w zabawie, która wciąż trwa. Zdjęcia pokazujące  gdzie jeszcze pojechały domy możecie zobaczyć tu: [klik] :)
Pozdrawiam!


6 komentarzy :

misiura pisze...

Pięknie, gdy małe domki z gliny mogą krążyć po świecie - bliższym i dalszym - i czekać na nowych właścicieli w zaskakującym miejscu oraz nieść przesłanie, mówić o ważnych sprawach :)

Iwona pisze...

Świetny pomysł,też bym przyjęła taki domek .
Pozdrawiam cieplutko

Magda lena pisze...

urocze domki :) aż chce się w nich zamieszkać ;)

art - AB pisze...

kawałeczek gliny zbity w małą bryłkę... w kształt tak dobrze wszystkim znany... każde zdjęcie jako pamiątka podróży czy to zaraz niedaleko, czy na drugim kontynencie sprawia, że czuje się tak jakby kawałek mojej duszy zamknięty w tym maleńkim domku był tam razem z nim. Jeden z Misiurowych domków mam jeszcze za czasów jak internet nie słyszał o naszym istnieniu i w czwartkowe popołudnia siedziałyśmy sobie w pracowni we trzy... bez presji czasu... My i nasz mały ceramiczny świat :)

misiura pisze...

oj tak... magiczne czwartki! cotygodniowa odskocznia od codzienności, rozmowy, bycie tu i teraz- i wariactwo związane z gliną :) nasz mały, ceramiczny świat, zadomowiony, załyżkowany, pełen liści i pojemników na... (wiemy co)- szkliwo :)

pracownia kasi pisze...

haha, chyba Wasze czwartki były dla Was tym czym dla mnie środy w pracowni Czary w Warszawie, gdzie moja przygoda się na dobre rozpoczęła :) i zawsze coś smacznego, ploteczki i inne sympatyczności ;)tęskno za tym!